Przejdź do treści strony

Biuletyn Inwestycyjny AXA (Grudzień 2010)

Spis treści

· W skrócie...

·
Gospodarka Polski

·
Gospodarka światowa

·
Rynek akcji w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej

·
Rynki akcji na świecie


·
Rynek obligacji w Polsce

·
Rynek obligacji na świecie

·
Rynek walutowy

·
Rynek surowcowy

W skrócie...

Listopad prawdopodobnie na długo zapisze się w pamięć inwestorów. Sprawy Irlandii (a także całego koszyka krajów PIIGS i innych krajów strefy euro), Węgier czy konfliktu koreańskiego to tylko część wydarzeń, które wpływały na zachowanie się rynków akcji, walut czy surowców w minionym miesiącu. Można zaryzykować stwierdzenie, że obecnie każdy następny miesiąc przynosi coraz więcej niespodzianek na światowej arenie finansów, a inwestorzy nie mają chwili wytchnienia i cały czas zmuszeni są bacznie śledzić zachodzące tam zmiany. W zeszłym  miesiącu pisaliśmy, że bombardowanie rynku wiadomościami o nieoczekiwanych wydarzeniach nie stanowi najlepszej bazy do stabilizacji gospodarki światowej (i tym samym portfeli inwestorów) i może wpływać na dynamiczny wzrost zmienności notowań, zarówno akcji, surowców czy walut. Patrząc na zachowanie rynku można stwierdzić, że duża zmienność notowań powoli staje się regułą, a przyszły rok może mieć podobną charakterystykę zachowań do tej, którą obserwujemy dzisiaj. Dla Irlandii listopad nie należał do miesięcy szczęśliwych. Wszystko oczywiście za sprawą unijnego pakietu pomocowego oraz czteroletniego budżetu oszczędnościowego, które są konsekwencją gwałtownego załamania się tamtejszej gospodarki (krachu na irlandzkim rynku nieruchomości, który z kolei przełożył się na zamieszanie w irlandzkim systemie bankowym). Po ogłoszeniu informacji, że Irlandia będzie starać się o pomoc z Unii Europejskiej, opozycja rządowa wezwała Briana Cowena do rezygnacji ze stanowiska premiera i do rozpisania  przedterminowych wyborów parlamentarnych. Odpowiedzią była deklaracja premiera o gotowości do podania się do dymisji, ale dopiero po przyjęciu przez parlament nowego budżetu, mającego w głównej mierze stanowić koło ratunkowe dla tamtejszej gospodarki. Zamieszanie na irlandzkiej scenie politycznej wskazuje, w jakim impasie jest Irlandia i jak wiele pracy czeka tamtejszy rząd, aby wyprowadzić kraj z kryzysu. Kolejnym przegranym listopada były Węgry. Przyjęcie przez parlament węgierski z początkiem grudnia projektu budżetu na rok 2011, w którym de facto usankcjonowana została nacjonalizacja węgierskich funduszy emerytalnych, może mieć znaczące reperkusje w przyszłości dla innych krajów tego regionu, np. poprzez wzrost premii za ryzyko inwestycyjne (kraju). Ambitne jak na razie plany węgierskiego rządu (deficyt na poziomie 3% PKB) w oparciu o ww. nacjonalizację, zostały odebrane przez analityków rynkowych jako przejaw krótkowzroczności węgierskiego państwa. Nacjonalizacja funduszy emerytalnych według dotychczasowych szacunków przełoży się na blisko 14 mld euro nowych środków w węgierskim budżecie, co z kolei w krótkim terminie przełoży się na spadek obecnego poziomu deficytu, jednak kosztem spodziewanego wzrostu ryzyka. Rząd węgierski poza wspomnianymi działaniami stara się również na inne sposoby znaleźć nowe źródła finansowania wydatków państwa oraz przymierza się do pobudzenia węgierskiej gospodarki (pomysły polegające na wprowadzeniu niższej stawki podatku dochodowego od osób fizycznych (16%) i osób prawnych (10%)). Jak na razie mamy reakcję agencji ratingowej Moody's, która obniżyła na początku grudnia ocenę wiarygodności kredytowej Węgier. Wspomniany na początku konflikt koreański jak na razie nie miał większego przełożenia (poza krótkotrwałym i negatywnym wstrząsem na niektórych giełdach azjatyckich) na gospodarkę światową, ale nie można dziś powiedzieć, że takiego przełożenia nie będzie miał w przyszłości. Wzrost napięć w tym regionie, w kontekście relacji handlowych USA i Chin, z pewnością nie wpływa na poprawę stabilności gospodarki światowej.

Gospodarka Polski

Polskie dane makroekonomiczne ponownie pozytywnie zaskoczyły rynek. Tym razem były to dobre dane dotyczące sprzedaży detalicznej i dynamiki PKB w III kwartale, które okazały się być znacznie wyższe od oczekiwań analityków. Nasze przewidywania z zeszłego miesiąca, że dotychczasowe szacunki dotyczące wzrostu polskiej gospodarki mogły być określone zbyt nisko, zaczynają się spełniać. Na dzisiaj nie widać żadnych zagrożeń, które mogłyby to tempo zakłócić, poza możliwym przyhamowaniem tempa zakupów przez polskich konsumentów po Nowym Roku i spadkiem dynamiki rozwoju gospodarki niemieckiej. Dobrą sytuację polskiej gospodarki potwierdzają również prognozy wzrostu PKB podawane przez Bank Światowy czy Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Ten pierwszy zakłada, że w 2011 roku dynamika polskiego PKB wyniesie 4,1% r/r, a OECD szacuje tę wielkość na 4% r/r. W tej beczce miodu nie obędzie się oczywiście bez łyżki dziegciu. Zarówno obie instytucje, jak również szereg krajowych ekonomistów, wskazują na fakt, że bez podjęcia działań polegających na obniżeniu poziomu zadłużenia Polski i zmniejszeniu deficytu finansów publicznych nasza gospodarka nie będzie w stanie utrzymać tego tempa, które obserwujemy dzisiaj, nie wspominając już o dalszym przyspieszeniu. Do realizacji pozytywnego scenariusza wydarzeń potrzeba również działań polegających na pobudzeniu krajowego rynku pracy (nowe miejsca pracy dla pracowników wchodzących na ten rynek i możliwość powszechnego przekwalifikowania się w przypadku ludzi starszych) oraz ożywienia akcji kredytowej dla przedsiębiorstw celem pobudzenia inwestycji.

PKB
Wzrost PKB o 4,2% r/r w III kwartale bardzo pozytywnie zaskoczył ekonomistów, okazując się jednocześnie zdecydowanie wyższym od wzrostu odnotowanego w II kwartale (3,5% r/r). Biorąc pod uwagę inne dane makro, np. sprzedaż detaliczną czy produkcję przemysłową oraz rozpędzoną gospodarkę naszego zachodniego sąsiada, na której wzroście korzysta gospodarka krajowa, można śmiało założyć, że dynamika PKB w IV kwartale może być równie imponująca (i pozwoli na wypracowanie solidnego wzrostu w całym 2010 roku). Struktura obserwowanego wzrostu gospodarczego (odbudowa zapasów, silny popyt wewnętrzny) potwierdza możliwy scenariusz wzrostu w kolejnych kwartałach, który powinien być wspierany kolejnymi zmianami w polityce fi skalnej (zwiększenie wpływów budżetowych) i kontynuacją trwających procesów inwestycyjnych w związku z rozbudową krajowej infrastruktury. Jednocześnie warto wskazać na zagrożenia, które z tego wynikają. Każde przyhamowanie tempa rozwoju gospodarki niemieckiej lub zmiana nastawienia polskich konsumentów mogą skutkować zauważalnym spadkiem dynamiki wzrostu w przyszłym roku. Tak różowo nie wygląda natomiast kwestia deficytu budżetowego i poziomu długu publicznego. Po listopadzie deficyt budżetowy nieznacznie przekracza 42 mld złotych i jest możliwe, że do końca roku osiągnie wartość 44-45 mld złotych. Wysoki dług publiczny w połączeniu z faktem, że inwestorzy zagraniczni są na naszym rynku obecni w ostatnich kilkunastu miesiącach głownie za sprawą inwestycji portfelowych, a nie inwestycji bezpośrednich, jak to miało miejsce kiedyś, może w przypadku światowego wzrostu awersji do ryzyka spowodować dynamiczne wycofanie się kapitału zagranicznego. To z kolei mogłoby spowodować zawirowania na rynku krajowego długu i pogłębienie problemów deficytu finansów publicznych.

Produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna
Opublikowane w listopadzie dane, dotyczące sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej, nie zaskoczyły analityków, chociaż w przypadku danych dotyczących sprzedaży detalicznej odczyt okazał się lepszy od oczekiwań. Wzrost wartości sprzedaży detalicznej odnotowanej w październiku wyniósł 9% r/r. Począwszyod załamania w 2008 roku jest to najwyższy od dwóch lat wzrost tego wskaźnika. Zachowanie konsumentów tłumaczone jest próbą ucieczki przed wzrostem podatku VAT w przyszłym roku. Ponownie do branż, które wyróżniły się ww. wzrostem, należały branża samochodowa (od jakiegoś czasu zaczyna brakować aut z kratką w salonach dealerskich), branża meblarska oraz AGD i RTV. Wzrost sprzedaży detalicznej w kolejnym już miesiącu potwierdza dotychczasowe ożywienie. Z kolei roczna dynamika produkcji przemysłowej obniżyła się w październiku z poziomu11,8% do poziomu 8,0% i była niższa od oczekiwań analityków.

Inflacja i stopy procentowe
W listopadzie wskaźnik inflacji CPI wzrósł o 0,1% m/m, ale w stosunku rocznym spadł do poziomu 2,7% r/r (poprzedni miesiąc 2,8% r/r). Tym samym inflacja pozostaje na relatywnie niskim poziomie i w obrębie celu inflacyjnego Rady Polityki Pieniężnej. Pytanie, które należy sobie zadać, brzmi: jakie kroki podejmą w takiej sytuacji członkowie RPP? Z jednej strony mamy chwilowe wyhamowanie dynamiki wskaźnika wzrostu cen, co nie powinno wpływać na członków RPP proaktywnie, a z drugiej strony - dynamika PKB odnotowana w trzecim kwartale br. może stanowić argument za tym, że istnieje miejsce na prewencyjną podwyżkę głównej stopy procentowej. Jeszcze miesiąc temu połączenie kilku danych, czyli dynamicznie rosnącej inflacji, dynamiki PKB, produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, nie pozostawiało wątpliwości, że RPP podejmie ostrzegawczą decyzję o podniesieniu poziomu głównej stopy procentowej jeszcze w tym roku. Dzisiaj sytuacja wygląda jednak trochę inaczej, właśnie za sprawą opublikowanego ostatnio wskaźnika inflacji. Nadal uważamy, że główny czynnik sprawczy dotychczasowego wzrostu wskaźnika CPI, czyli wzrost cen żywności, ma charakter tymczasowy i powinien się ustabilizować w okolicach 3%-3,5% r/r. W tym kontekście RPP podejmie zdecydowane kroki (rozpoczęcie cyklu podwyżek stop procentowych) prawdopodobnie po przekroczeniu przez inflację poziomu 3,5% r/r. Do tego momentu możemy mieć do czynienia z jednorazową podwyżką poziomu głównej stopy procentowej o 25-50 pb, której umiejscowienie w czasie przesuwamy obecnie na początek przyszłego roku.

Rynek pracy
Sytuacja na polskim rynku pracy nadal wygląda w miarę stabilnie, z tendencją do zauważalnej poprawy. Przyrost liczby zatrudnionych wyniósł w październiku blisko 11,4 tys. osób, co przełożyło się na spadek stopy bezrobocia do poziomu 11,4%.

Prognozy październikowych danych makroekonomicznych
Zakładaliśmy, że w listopadzie inflacja CPI utrzyma się na tym samym poziomie co w październiku (2,8% r/r), ale nie będzie to koniec obserwowanego wzrostu. Odczyt na poziomie 2,7% r/r nie zmienia tej prognozy. Dane z krajowego rynku pracy powinny w dalszym ciągu wspierać pozytywną sytuację w gospodarce krajowej. Zakładamy, że wzrost zatrudnienia w najbliższym miesiącu (do publikacji) wyniesie 2,2% r/r, czyli nadal lepiej niż w minionych miesiącach, a wzrost płac będzie nareszcie większy i wyniesie 4,2% r/r. Sprzedaż detaliczna w listopadzie powinna nadal rosnąć (9,8%), a produkcja przemysłowa powinna utrzymać się powyżej 10% r/r.

Gospodarka światowa

Gospodarka USA
Drugie przybliżenie dynamiki amerykańskiego PKB w III kwartale okazało się na szczęście lepsze od poprzedniej publikacji i wyniosło 2,5% r/r (poprzedni kwartał 1,7% r/r). Nie zmienia to jednak faktu, że trwające odreagowanie jest cały czas zbyt słabe, aby wprowadzić amerykańską gospodarkę na ścieżkę wzrostową (w jednym z poprzednich biuletynów wspominaliśmy o tym, że potrzeba do tego wzrostu gospodarki na poziomie 3,5% r/r). Pozytywy, które można na dzisiaj wskazać, to przede wszystkim delikatny wzrost poziomu konsumpcji (której cały czas brakowało). Warto zwrócić uwagę na fakt, że amerykańskim gospodarstwom domowym udało się zwiększyć konsumpcję i utrzymać jednocześnie w miarę wysoką stopę oszczędności (powyżej 5%) przy relatywnie słabym stanie amerykańskiego rynku pracy (stopa bezrobocia na poziomie 9,6%). Pozytywny w swoim nominalnym rozmiarze wzrost liczby miejsc pracy w przedziale 100-150 tys. na miesiąc pozwala, jak na razie, na stabilizację odnotowywanej stopy bezrobocia, ale jest zbyt słaby do tego, aby wypchnąć tę gospodarkę na ostatnią prostą (i to pomimo programów pomocowych i niskiego kosztu pieniądza).

Rynek akcji w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej

Polska giełda w listopadzie należała do grupy rynków relatywnie silnych w stosunku do pozostałych i cały miesiąc zakończyła spadkiem na poziomie -1,9% w przypadku indeksu WIG i „tylko" -1,5% w przypadku indeksu WIG20. Bardzo dobrze zachowywały się rynki niemiecki i rosyjski, które wzrosły odpowiednio o 1,3% (indeks DAX) i 0,5% (indeks RTS). W tym samym czasie indeksy wielu rynków straciły na wartości w granicach 3-5%, a na ich tle bardzo negatywnie wyróżnił się rynek węgierski, gdzie indeks BUX stracił blisko 11%. Była to oczywiście konsekwencja informacji o możliwej do przeprowadzenia w przyszłym roku nacjonalizacji węgierskich funduszy emerytalnych. Powyższe informacje nie spowodowały w rodzimych inwestorach chęci do większego pozbywania się polskich akcji, pomimo że nadal nierozwiązana została kwestia wysokości składki emerytalnej, która będzie przekazywana w przyszłym roku do OFE, co w kontekście informacji z rynku węgierskiego i wysokiego udziału akcji w portfelach OFE mogłoby wzbudzić wśród inwestorów atmosferę niepewności w przyszłości. W porównaniu z poprzednim miesiącem najlepiej zachowały się indeks szerokiego rynku i duże spółki, a najsłabiej tym razem wypadł indeks mWIG40, reprezentujący segment średnich spółek. Spadek indeksów giełdowych spowodował, że sytuacja fundamentalna spółek na GPW w Warszawie w porównaniu z październikiem wygląda nieco lepiej, przynajmniej jeżeli chodzi o indeksy WIG20, sWIG80 i mWIG40. Wskaźnik C/Z dla indeksu WIG wynosił na koniec listopada 20,18, a wskaźnik C/WK - 1,43. Najtańsze (w przypadku wskaźnika C/Z) w listopadzie okazały się być największe spółki - wskaźnik C/Z dla indeksu WIG20 wyniósł na koniec listopada blisko 15, a wskaźnik C/WK - 1,65. W przypadku segmentu mniejszych spółek wartość wskaźnika C/Z to 17,89, a C/WK to 1,58 dla indeksu mWIG40 oraz odpowiednio 17,76 i 1,33 dla indeksu sWIG80 (zauważalny w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrost wskaźnika C/Z). Nadal pozostajemy umiarkowanie pozytywnie nastawieni do rynku akcji i zakładamy utrzymanie dotychczasowego pozytywnego trendu na rynku akcji w kolejnych tygodniach, z możliwą korektą dotychczasowych wzrostów na początku przyszłego roku. Znajdujemy się w trakcie ożywienia gospodarczego i na tym etapie cyklu rynek akcji wydaje się być dobrym miejscem do trzymania swoich oszczędności. Patrząc przez pryzmat opublikowanych wyników spółek po III kwartale, można założyć, że kolejne kwartały, o ile nie ulegną zmianie czynniki, które wspomagały dotychczas polskie spółki (projekty infrastrukturalne, silny złoty, wzrost cen surowców) powinny być równie dobre.

Rynki akcji na świecie

Indeks MSCI AC World, mierzący koniunkturę na światowych rynkach akcji, w listopadzie spadł o blisko -2,4%. Negatywnie wyróżnił się indeks MSCI Emerging Europe, który spadł o -4,6%. Na tym tle wzrost indeksu giełdy niemieckiej DAX o 1,3% (po wzroście 6% w październiku) wygląda naprawdę imponująco. Całkiem silnie zachował się również rynek akcji amerykańskich, gdzie indeks S&P 500 utrzymał swoją wartość sprzed miesiąca. Do maruderów rynkowych należy zaliczyć Francję, gdzie indeks CAC40 w listopadzie spadł o blisko -6%. Listopadowe spadki indeksów giełdowych sprawiły, że wyniki mierzone od początku roku na większości rynków spadły do poziomu 6-10%. Tym samym jeżeli nie będziemy mieli w końcówce roku do czynienia z żadnym niespodziewanym załamaniem się indeksów, rok 2010 dla rynków akcji będzie można zaliczyć do udanych. Patrząc na nadchodzące miesiące, nie widać jak na razie żadnych przesłanek do większej korekty na rynkach akcji. Poprawa sytuacji na światowych rynkach akcji, szczególnie krajów wschodzących, powinna być kontynuowana, głownie za sprawą słabego dolara, wzrostów cen surowców oraz wciąż niskiego kosztu pieniądza. Wydarzenia z zeszłego miesiąca spowodowały raczej większe zawirowania na rynku długu, zwiększając tym samym prawdopodobieństwo przesunięcia przez inwestorów wolnych środków w kierunku rynków akcji czy surowców. Niemniej jednak na poszczególnych lokalnych rynkach akcji możemy mieć do czynienia ze wzrostem ryzyka, które może powodować większe niż dotychczas spadki indeksów (patrz listopadowa reakcja rynków na wydarzenia węgierskie czy koreańskie). Dobre dane z gospodarki amerykańskiej czy niemieckiej powinny równoważyć obawy inwestorów związane z nieakceptowanym przez wszystkich finansowaniem krajów europejskich, mających problemy z obsługą długu publicznego. Chłodzenie gospodarki chińskiej przez wzrost poziomu stop

procentowych odbierane jest dzisiaj w miarę pozytywnie, jako próba prowadzenia zrównoważonego rozwoju tamtejszej gospodarki. Brak większej korekty w listopadzie może potwierdzać tezę, że inwestorzy poszukują obecnie pozytywnych informacji, a lokalne korekty wykorzystywane są do zwiększania pozycji na rynkach akcji czy surowców. Dotychczasowy trend wzrostowy na światowych rynkach akcji na tę chwilę wygląda na niezagrożony, a pozytywny nastrój powinien utrzymać się przynajmniej do końca bieżącego roku.
Podsumowując - na rynek wciąż napływają dobre dane z gospodarek amerykańskiej, chińskiej czy niemieckiej. Nic się jednak nie zmieniło, jeżeli chodzi o obawy związane z programami pomocowymi dla krajów koszyka PIIGS oraz skutki schładzania gospodarki chińskiej poprzez możliwą podwyżkę poziomu stop procentowych. Rynki akcji reagują jak na razie pozytywnie, wychwytując dobre informacje (dynamika produkcji przemysłowej, sprzedaż detaliczna, dobre wyniki spółek) z rynku. Trzeba jednak pamiętać, że jest to efekt olbrzymiej ilości pieniędzy wpompowanych w rynek dzięki rożnego typu programom stymulacyjnym oraz że kraje borykające się z wysokim deficytem budżetowym i wysokim długiem publicznym (nie tylko kraje PIIGS) będą zmuszone do uruchomienia rożnego typu programów obronnych, polegających przede wszystkim na zmniejszeniu wydatków (cięcia budżetowe) i zwiększeniu dochodów (wzrost podatków). To znacząco wpłynie na ich możliwości wzrostu w najbliższej przyszłości, co może wpłynąć na skalę odreagowania całej gospodarki światowej w roku 2011.

Rynek obligacji w Polsce

Listopad przyniósł wzrost rentowności polskich instrumentów dłużnych na całej krzywej. Szczególnie mocno wzrosła rentowność obligacji o długim terminie wykupu. To kolejny już miesiąc, kiedy obserwujemy wyprzedaż obligacji powodujący spadek ich ceny (wzrost rentowności). W efekcie inwestycje w polskie długoterminowe obligacje skarbowe, mierzone zachowaniem się indeksu obligacji, o terminie wykupu 10 lat i więcej przyniosły w listopadzie ujemną stopę zwrotu na poziomie -3,03%. Niewiele lepiej zachowywały się papiery mierzone indeksem Banku Handlowego dla przedziału 7-10 lat, gdzie spadek ceny był trochę niższy i wyniósł -1,93%. Spowodowało to przetasowania, jeżeli chodzi o najwyższą stopę zwrotu od początku roku (indeks BH dla przedziału 7-10 lat na poziomie 7,15%). W średnim terminie nasze nastawienie nie uległo zmianie i nadal utrzymujemy negatywne nastawienie do rynku polskich obligacji skarbowych, szczególnie tych poza krótkim i długim końcem krzywej rentowności.

Rynek obligacji na świecie

Listopad nie był łaskawy dla obligacji, szczególnie tych o długim terminie do wykupu. Wzrost rentowności papierów długoterminowych dotknął zarówno rynek amerykański, jak i strefę euro. W strefie euro rentowność papierów 10- i 20-letnich wzrosła odpowiednio o 15 i 14 punktów bazowych, a w USA - o 19 i 16 punktów bazowych. W USA zdecydowanie wzrosła również rentowność obligacji 5-letnich - o 32 pb. Spadek cen długoterminowych obligacji może świadczyć o tym, że inwestorzy powoli szykują się na wzrost poziomu inflacji i ewentualne zmiany poziomu głównych stop procentowych. W Polsce na zauważalny wzrost rentowności papierów 10- i 20-letnich z pewnością miała przełożenie sytuacja budżetowa Węgier (w tym „znacjonalizowanie" funduszy emerytalnych) oraz napięcia budżetowe w koszyku krajów PIIGS (kwestia Irlandii, Portugalii i coraz chętniej wspominanej Hiszpanii).

Rynek walutowy

Listopad przyniósł dynamiczny spadek notowań pary walutowej EUR/USD z poziomu 1,4200 do poziomu poniżej 1,3000 (1,2980). Choć to zabrzmi dziwnie, to dolar był silny słabością euro. Niedawno ogłoszony drugi etap ilościowego luzowania polityki monetarnej w USA chwilowo osłabił dolar, jednak zawirowania wokół Irlandii, Portugalii i pozostałych PIIGS-ow szybko osłabiły euro i przełożyły się na spadek notowań pary EUR/USD. Do tego cały czas aktualne pozostają obawy o poziom chińskiej inflacji, a szczególnie jej następstw w postaci możliwych podwyżek stop procentowych przez tamtejszy Bank Centralny. Od momentu jednorazowego podwyższenia głównej stopy procentowej o 25 pb w połowie października, chiński bank centralny koncentrował się na walce z inflacją poprzez zwiększanie poziomu stopy rezerw i w ten sposób wpływanie na ograniczenie akcji kredytowej (i ograniczenie dynamiki popytu konsumpcyjnego). Brak widocznej reakcji rynku i wzrost poziomu inflacji CPI (5,1% r/r) i PPI w kontekście stopy pożyczek na poziomie 5,56% zwiększa prawdopodobieństwo podniesienia poziomu stop procentowych (depozytowej i pożyczkowej), a tym samym wymusza przyszłą negatywną reakcję rynków akcji. Pisaliśmy w poprzednim biuletynie, że Chiny, poprzez decyzje Banku Centralnego, mogą okazać się kluczowe dla zachowania się poszczególnych walut, w tym amerykańskiego dolara. W naszej ocenie właśnie Chiny, poprzez swoje decyzje, będą w najbliższym czasie barometrem awersji bądź skłonności do ryzyka. Cały czas aktualny pozostaje przedział 1,3800-1,4000. Po przetestowaniu poziomu 1,2980 na przełomie listopada i grudnia mamy do czynienia obecnie z falą wzrostową na parze EUR/USD, która powinna podnieść notowania tej pary najpierw w okolice 1,3500, a później wrócić na poziom 1,3800. W długim terminie może się jednak okazać, że duży potencjał realizacji posiada scenariusz, w którym para EUR/USD w ramach 3-letniego kanału spadkowego zejdzie w kierunku poziomu 1,1700-1,1800 (dolne ograniczenie tego kanału). Mogłyby temu sprzyjać ewentualne kolejne informacje napływające ze strefy euro (kłopoty krajów koszyka PIIGS).

Rynek surowcowy

Bardzo ciekawie w listopadzie zachowywał się rynek surowców. Umocnienie amerykańskiego dolara spowodowało w pierwszej połowie miesiąca zauważalny spadek cen ropy naftowej, miedzi i złota. Końcówka miesiąca przyniosła jednak mocne odreagowanie, które pozwoliło na ustanowienie nowych lokalnych lub nawet historycznych rekordów cenowych poszczególnych surowców. Dobrym przykładem jest rynek miedzi, której cena na początku listopada wynosiła 8800 USD/t, by w połowie miesiąca spaść do poziomu 8200 USD/t i na koniec grudnia wspiąć się w okolice 9000 USD/t. Zachowanie się cen surowców można w pewien sposób wiązać z zachowaniem się notowań pary walutowej EUR/USD na skutek zawirowań na scenie europejskiej (wspomniany wcześniej casus Irlandii i innych krajów z koszyka PIIGS). Nie można jednak zapominać o tym, że surowce strategiczne, w tym m.in. miedź, mogą również drożeć w wyniku obaw przed przyszłym wzrostem inflacji i spadkiem wartości walut, co może być następstwem coraz powszechniejszych działań poszczególnych banków centralnych w zakresie pobudzenia gospodarek krajowych poprzez luzowanie polityki monetarnej. Pompowanie w rynek coraz to nowych pieniędzy (druk pieniądza, skup obligacji i inne podobne mechanizmy) lub też tylko zapowiedź takich działań wzmagają wśród inwestorów strach przed kondycją gospodarki światowej w przyszłości i skłaniają ich do ucieczki przed możliwą utratą wartości walut na rynek surowców, szczególnie tych o strategicznym znaczeniu. Bardzo dobrym przykładem może być wypowiedź amerykańskiego szefa FED Bena Bernanke o możliwym uruchomieniu w połowie przyszłego roku trzeciego etapu luzowania polityki monetarnej, w momencie, kiedy drugi etap jest właściwie wciąż przed nami. Amerykańskie władze monetarne wciąż mają nadzieję, że utrzymywanie niskiego, wręcz zerowego, poziomu stop procentowych w połączeniu z dodrukiem pieniądza (w tej czy innej formie) spowoduje oczekiwany od dawna wzrost konsumpcji amerykańskiego obywatela, co przełoży się w konsekwencji na dynamiczny wzrost tamtejszej gospodarki. Takie wypowiedzi, bez potwierdzenia w postaci twardych danych makroekonomicznych, powodują u inwestorów obawy co do możliwego wzrostu inflacji (hiperinflacji) i utraty wartości posiadanego przez nich majątku. W tym kontekście nie powinno dziwić zachowanie się ceny złota, której stały wzrost prognozujemy już od kilku miesięcy. Nie jesteśmy jednak żadnym wyjątkiem. Przykładem może być amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs, który zakłada na koniec roku 2011 wzrost ceny złota do poziomu blisko 1700 USD/u, właśnie na skutek prowadzenia przez amerykańskie władze monetarne (ale nie tylko) polityki luzowania ilościowego pieniądza. Po udanej końcówce października i początku listopada. w połowie miesiąca rynek złota dotknęła korekta, która sprowadziła cenę jednej uncji do poziomu 1340 USD. Być może była to częściowa realizacja zysków, którą prognozowaliśmy w poprzednim biuletynie. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Wzmożone zakupy w drugiej połowie miesiąca spowodowały, że na początku grudnia cena złota ustanowiła nowy historyczny rekord powyżej 1420 USD/u. Głównym kupującym mogą być Chiny, choć na tę chwilę nie ma oficjalnych informacji (poza tymi sprzed kilku miesięcy, kiedy pojawiły się wypowiedzi przedstawicieli banku centralnego o możliwej dywersyfikacji chińskich rezerw walutowych) potwierdzających to, że Chiny dynamicznie zwiększają swój udział w rynku złota. Należy jednak przypomnieć, że w kontekście amerykańskiego luzowania polityki monetarnej i dodruku pieniądza oraz faktu, że chińskie rezerwy walutowe (denominowane w większości w amerykańskim dolarze) rosną jak na drożdżach i na koniec września, wg informacji podanych przez chiński bank centralny, wyniosły blisko 2,65 bln dolarów (szacunki  Międzynarodowego Funduszu Walutowego mówią o możliwym wzroście chińskich rezerw walutowych na koniec 2010 roku do poziomu 3 bln USD), taki scenariusz wydaje się wielce prawdopodobny. Tym bardziej, że wg Światowej Rady Złota (World Gold Council) na koniec listopada Chiny posiadały rezerwy złota w ilości 1054 ton, co plasowało je w światowym rankingu na 6. miejscu, tuż przed Szwajcarią. Jednak w porównaniu z innymi krajami chińskie rezerwy złota stanowiły zaledwie 1,7% rezerw walutowych tego kraju. Dla porównania we Francji czy Włoszech, które nominalnie posiadają złoto w ilości 2,5 razy większej niż Chiny, udział tego złota w rezerwach walutowych wyniósł odpowiednio 68,6% oraz 67,2%. To tylko potwierdza, jak duży potencjał mają Chińczycy na tym rynku i jakie konsekwencje może mieć dla rynku złota decyzja o tym, aby udział złota w ich rezerwach walutowych zwiększył się do poziomu 5, 10 czy 15%. Być może właśnie chiński popyt na złoto powoduje obecną sytuację, kiedy cena złota rośnie niezależnie od tego, w którym kierunku podąża para walutowa EUR/USD. Chiny nie należą jednak do wyjątków (chociaż być może w kontekście wielkości rezerw walutowych niema drugiego takiego kraju, który mógłby rozgrzać atmosferę na rynku złota). Niskim stosunkowo udziałem poszczycić się mogą takie kraje jak Japonia, Rosja czy nawet Indie, gdzie ten udział wyniósł na koniec listopada 8,1%. Popyt na złoto jubilerskie (wg danych po IIIQ 2010) pochodził głownie z Chin, Indii, Rosji i Turcji, które w sumie odpowiedzialne były za blisko 63% wartości tego popytu.

 

Opracowanie:
Piotr Szulec - Dyrektor Sprzedaży i Komunikacji Inwestycyjnej AXA Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych S.A.

 

--------------------------------------------

Niniejszy materiał został przygotowany przez AXA TFI S.A. w dobrej wierze i z należytą starannością, jednak ma on charakter wyłącznie informacyjny i nie należy go traktować jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe. AXA TFI S.A. nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego i nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszej publikacji. Informacje na temat funduszu inwestycyjnego oferowanego przez AXA TFI S.A., w tym szczegółowe informacje na temat ryzyka inwestycyjnego, znajdują się w Prospekcie informacyjnym AXA FIO, dostępnym na stronie www.axa.pl oraz w siedzibie Towarzystwa. W związku z polityką inwestycyjną cena jednostki uczestnictwa poszczególnych subfunduszy może charakteryzować się dużą zmiennością. Uczestnik musi liczyć się z możliwością utraty co najmniej części zainwestowanych środków. Poszczególne subfundusze mogą inwestować powyżej 35% aktywów w papiery wartościowe emitowane, poręczone lub gwarantowane przez Skarb Państwa lub Narodowy Bank Polski.