Przejdź do treści strony

Biuletyn Inwestycyjny AXA (Październik 2010)

 

Spis treści

·
W skrócie...

·
Gospodarka Polski

·
Gospodarka światowa

·
Rynek akcji w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej

·
Rynki akcji na świecie

·
Rynek obligacji w Polsce

·
Rynek obligacji na świecie

·
Rynek walutowy

·
Rynek surowcowy

W skrócie...

Pomimo wyraźnego spowolnienia ożywienia gospodarczego inwestorzy we wrześniu nad wyraz ochoczo kupowali akcje właściwie na wszystkich światowych rynkach, windując indeksy akcji do dawno niewidzianych poziomów. Na fali osłabiającego się dolara oraz poprawy rożnego typu wskaźników dla gospodarki chińskiej dynamicznie rosły również ceny surowców. Tym samym rynek akcji i rynek surowców okazał się dla tych, którzy zaryzykowali, bardzo szczodry, przynosząc wysokie stopy zwrotu. Pytaniem otwartym pozostaje kwestia na jak długo starczy tego optymizmu i czy wraz z pierwszymi publikacjami, dotyczącymi dynamiki amerykańskiego PKB za III kwartał, nie powrócą obawy o przyszłość światowej gospodarki. Na razie wiemy jedno - według   amerykańskiego Krajowego Biura Badań Ekonomicznych (The National Bureau of Economic Research - NBER) recesja w Stanach Zjednoczonych zakończyła się w czerwcu 2009 roku i była najdłuższą (18 miesięcy) recesją w historii USA po II wojnie światowej. Poprzedni rekord przypadł na połowę lat 70. i początek lat 80. i był zauważalnie krótszy (16 miesięcy). W połączeniu z informacjami napływającymi z amerykańskiego FED, dotyczącymi potrzeby uruchomienia kolejnego programu stymulującego tamtejszą gospodarkę, czyli tak naprawdę kontynuacji luzowania polityki monetarnej, daje to szansę na podtrzymanie pozytywnych nastrojów rynkowych w najbliższym czasie. Zapowiedź utrzymania rekordowo niskiego poziomu stop procentowych oznacza, że światowa gospodarka będzie nadal popychana do przodu za pomocą „dopalaczy", co utrudnia ocenę faktycznego stanu gospodarki światowej i stwarza ryzyko opóźnienia ewentualnego jej odrodzenia się. W krótkim terminie pewnym zagrożeniem dla zarysowanego pozytywnego scenariusza może być publikacja dynamiki PKB w amerykańskiej gospodarce za III kwartał oraz oczekiwany przez rynek od pewnego czasu spadek wskaźników ISM, które mogą spowodować przynajmniej krótkotrwałą negatywną reakcję rynków i umocnienie się amerykańskiego dolara (z dalszym przełożeniem na spadki cen akcji i spadek cen surowców).

Gospodarka Polski

Polskie dane makroekonomiczne nadal pozostają na przyzwoitym poziomie, a popyt wewnętrzny pozostaje silny.  Opublikowane dane nie stanowią naszym zdaniem zagrożenia dla utrzymania dotychczasowego tempa wzrostu.

PKB
Spodziewamy się, że w kontekście publikowanych danych makroekonomicznych wzrost PKB w III kwartale powinien być zbliżony do wzrostu odnotowanego w II kwartale i wynieść 3,5% r/r. Nadal czynnikiem wiodącym powinna być konsumpcja prywatna, wspierana zapowiedzianym na przyszły rok wzrostem rożnego typu obciążeń podatkowych o charakterze pośrednim i bezpośrednim oraz symboliczną poprawą sytuacji na krajowym rynku  racy. W przypadku prognozowania tempa wzrostu PKB warto również zwrócić uwagę na podniesioną z początkiem października, przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, prognozę tego wzrostu w Polsce. Zgodnie z opublikowaną prognozą, dynamika polskiego PKB w całym 2010 roku powinna wynieść 3,4% r/r (poprzednio: kwiecień 2,7% r/r i lipiec 3,1% r/r), a w 2011 roku zwiększyć się do 3,7% r/r (poprzednio: kwiecień 3,2% r/r i lipiec 3,5% r/r). MFW zwrócił również uwagę, że zapowiadana podwyżka podatku VAT może przejściowo wpłynąć na wzrost inflacji, przy czym ten wpływ nie powinien być znaczący.

Produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna

Sierpniowe dane dotyczące sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej okazały się zaskakująco dobre i zdecydowanie lepsze niż dane opublikowane w lipcu. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 6,6% w ujęciu rocznym, a produkcja przemysłowa - o 13,5% r/r. Tym samym, po słabych danych opublikowanych za lipiec, powróciliśmy do poziomów zbliżonych do tych opublikowanych za czerwiec. Tym razem największy wzrost sprzedaży odnotowano w pozycji meble i sprzęt AGD/RTV (33,7% r/r). Ponownie bardzo dobrze rozwijała się również sprzedaż samochodów (23,2% r/r). Jako główną przyczynę wzmożonego popytu w sektorze samochodowym wskazuje się przede wszystkim zapowiadaną podwyżkę podatku VAT, która będzie obowiązywała od stycznia 2011 r. Struktura wzrostu produkcji przemysłowej w pozostałych kategoriach, takich jak elektronika, komputery czy też metale, sugeruje, że krajowa produkcja przemysłowa ciągle może stanowić pochodną dotychczasowej poprawy sytuacji w gospodarce niemieckiej. Pewne ryzyko może stanowić scenariusz polegający na tym, że poprawa danych dotyczących sprzedaży detalicznej może mieć relatywnie krótkotrwały charakter, podyktowany naturalną  chronią kieszeni konsumenta przed nadchodzącą podwyżką podatków. Gdyby się jednak okazało, że odnotowana poprawa sytuacji ma szansę utrzymać się w krajowym przemyśle przez kolejne kilka miesięcy, dawałoby to szansę na odczyt dynamiki PKB za III i być może IV kwartał na poziomie odbiegającym w gorę od dotychczasowych szacunków analityków. Na uwagę zasługują również oczekiwania cenowe producentów, które nadal utrzymują się na relatywnie wysokim poziomie, co może stanowić czynnik powodujący wzrost presji inflacyjnej po stronie producentów. Obecnie nie ma to jednak żadnego większego przełożenia na ceny po stronie konsumentów. Zakładając jednak, że w przypadku odnotowanego w ostatnich dwóch miesiącach rekordowo niskiego poziomu inflacji dno tejże mamy już za sobą, przełożenie ww. oczekiwań na wzrost cen pozostaje raczej pewne.

Inflacja i stopy procentowe

W sierpniu inflacja CPI utrzymała się na poziomie odnotowanym w lipcu, tzn. wyniosła 2,0% r/r. Tym samym była niższa zarówno od szacunków Ministerstwa Finansów, jak i analityków, którzy spodziewali się odczytu w granicach 2,1%-2,2%. Głównym czynnikiem sprawczym takiej sytuacji była oczywiście żywność, której ceny spadły w stosunku 1,4% m/m. Pozostałe kategorie cenowe ustabilizowały się lub wykazały bardzo niski wzrost, nie wpływając w żaden istotny sposób na odnotowany poziom inflacji. W kolejnych miesiącach inflacja powinna rosnąć do poziomu celu inflacyjnego (2,5%). We wrześniu prognozowaliśmy wzrost inflacji do poziomu 2,3% (ostatecznie inflacja wyniosła 2,5%). Zakładamy, że w przyszłym roku inflacja będzie rosnąć głownie za sprawą podwyżek cen energii oraz podwyżki podatku VAT. Nie bez znaczenia dla dalszego wzrostu wskaźnika inflacji będą również narastające oczekiwania inflacyjne, spowodowane w głównej mierze przewidywanym wzrostem cen żywności. W miarę silny popyt wewnętrzny powinien dodatkowo stymulować ww. zjawisko. Tym samym w nadchodzących miesiącach członkowie Rady Polityki Pieniężnej powinni dostać do ręki argumenty uzasadniające ewentualną pierwszą (prewencyjną) podwyżkę stop procentowych i możliwe dalsze zacieśnienie polityki monetarnej w kolejnych miesiącach. We wrześniu, zgodnie z oczekiwaniami analityków, Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Podstawowa stopa procentowa wynosi obecnie 3,5%, a prawdopodobieństwo jednej podwyżki stop procentowych o 25 punktów bazowych pod koniec tego roku pozostaje niskie, szczególnie w kontekście odnotowanego po raz kolejny bardzo niskiego poziomu inflacji, ale nie niemożliwe, jeżeli przyjmiemy prewencyjny kontekst takiej podwyżki. Czynnikiem determinującym Radę Polityki Pieniężnej do takiego kroku mógłby być oczywiście ewentualny wzrost wskaźnika inflacji. W związku z powyższym oczekujemy do końca br. jednej podwyżki stop procentowych w skali 25 pb, której prawdopodobieństwo określamy dzisiaj na 50%.

Rynek pracy

Wszystko wskazuje na to, że sytuacja na polskim rynku pracy zaczyna się stabilizować, a zauważalny od kilku miesięcy trend ma trwały, ale niestety dość powolny, charakter. W sierpniu stopa bezrobocia obniżyła się o 0,1 pkt proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem i wyniosła 11,3%. Systematycznie niższa stopa bezrobocia (od rekordowego lutowego poziomu 13% stopa bezrobocia spadła w przeciągu 6 miesięcy o 1,7% pkt. proc.) może wskazywać na trwałą poprawę sytuacji na krajowym rynku pracy i trwały wzrost zatrudnienia. Liczba osób, które podjęły pracę w sierpniu, wzrosła do blisko 92 tys. z 80 tys. odnotowanych rok temu. Oznacza to, że z końcem sierpnia w krajowych urzędach pracy zarejestrowanych było nadal ponad 1,8 mln osób bezrobotnych. Wszystko wskazuje na to, że aby krajowy rynek pracy nabrał przyspieszenia potrzebne będzie wsparcie z zewnątrz, tzn. poprawa koniunktury na świecie, która być może zachęci krajowych przedsiębiorców do zatrudnienia większej liczby pracowników. Czynnikiem blokującym taki scenariusz może być rosnąca dynamika wynagrodzeń, która w przypadku pozytywnego rozwoju sytuacji na krajowym rynku pracy może zdecydowanie przyspieszyć.

Deficyt budżetowy

Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że deficyt sektora finansów publicznych wyniesie w 2010 roku 7,4% PKB, a w 2011 roku zmniejszy się do 6,7%. Możliwy jest scenariusz polegający na tym, że już w 2010 roku dług publiczny minimalnie przekroczy próg 55% PKB, co zgodnie z zapisami ustawy o finansach publicznych oznaczałoby konieczność znaczącego ograniczenia wydatków w budżecie na 2012 r. Ostatnie poczynania strony rządowej mogą wskazywać na to, że taki scenariusz jest jak najbardziej brany pod uwagę. Projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych, który ma na celu obniżenie długu publicznego, przewiduje, poza wieloma innymi, zmiany w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych, które dotychczas traktowane były jako mało realne do zrealizowania i wskazywane jako te, na których wprowadzenie rząd zdecyduje się tylko w ostateczności. Zgodnie z zakładanymi ww. zmianami, w sytuacji gdy dług publiczny w relacji do PKB przekroczy magiczne 55%, przez trzy kolejne lata podatnicy nie będą mogli korzystać z 50-proc. i 20-proc. kosztów uzyskania przychodu, ulgi internetowej oraz ulgi prorodzinnej. Po sierpniu deficyt budżetowy wzrósł o kolejne 2 mld, z poziomu 34,9 mld PLN do poziomu 36,9 mld PLN, tym samym wykonanie budżetu jest jak na razie lepsze od wykonania prognozowanego. Jest to wynik m.in. przekazania do budżetu blisko 4 mld PLN pochodzących z zysku osiągniętego przez Narodowy Bank Polski. Czynnikiem wspierającym stronę przychodową budżetu powinno być ożywienie w polskiej gospodarce w III i IV kwartale tego roku, będące efektem zwiększonego popytu konsumpcyjnego opartego w dużej mierze na próbie wyprzedzenia wzrostu cen towarów z tytułu zwiększonego podatku VAT po nowym roku. Całkiem nieźle wygląda również strona wydatkowa, gdzie jak na razie realizacja wydatków jest niższa od tych założonych w harmonogramie budżetowym. Koniec roku może przynieść jednak szybszy wzrost wydatków, podyktowany próbą domknięcia  inwestycji rozpoczętych jeszcze w tym roku, a to powinno się przełożyć na wyrównanie poziomu deficytu zrealizowanego z założonym.

Prognozy październikowych danych makroekonomicznych

Zakładaliśmy, że we wrześniu inflacja CPI wyniosła 2,3% r/r, co było założeniem zbliżonym do średniej prognoz rynkowych (ostatecznie inflacja wyniosła 2,5% r/r). Dane z rynku pracy powinny w dalszym ciągu wspierać  sytuację, chociaż nie spodziewamy się znaczącej poprawy. Zakładamy, że wzrost zatrudnienia wyniesie  podobnie jak w zeszłym miesiącu 1,7% r/r, a wzrost płac będzie mniejszy i wyniesie 3,5%r/r. Sprzedaż detaliczna we wrześniu, według naszych prognoz, powinna wzrosnąć o 5,3%, a produkcja przemysłowa - o 13,0%, czyli utrzymać się na poziomie podobnym do osiągniętego w poprzednim miesiącu.

Gospodarka światowa

Gospodarka USA

Spowolnienie wzrostu amerykańskiej gospodarki cały czas postępuje. Dynamika PKB w II kwartale, co prawda, ostatecznie wyniosła 1,7% r/r, czyli o 0,1 pkt proc. więcej niż wynosił dotychczasowy szacunek tej wartości, ale była zdecydowanie niższa niż w poprzednich kwartałach (I kwartał 2010 - 3,7% r/r i IV kwartał 2009 - 5,6% r/r). Niestety, spadające tempo wzrostu za oceanem to problem nie tylko Amerykanów, ale także całej gospodarki światowej. Coraz częściej do głosu dochodzą ci, którzy nie wierzyli w dotychczas uruchomione  mechanizmy pomocowe, które traktowane były jako wyrzucanie pieniędzy w błoto. Opublikowane ostatnie dane makroekonomiczne świadczą o tym, że zakładane ożywienie gospodarcze wystąpiło na dużo mniejszą skalę i tak naprawdę uruchomione programy pomocowe uchroniły być może amerykańską gospodarkę przed ekonomicznym Armagedonem, ale w żaden sposób nie pobudziły jej do życia. Już dziś mało kto zakłada, że wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych w 2010 roku przekroczy 3%, chociaż jeszcze kilka miesięcy temu takie szacunki były rzeczą w miarę normalną. W ostatnim raporcie jednego z głównych amerykańskich banków inwestycyjnych zarysowane zostały dwa scenariusze, z których jeden od drugiego różnił się tylko skalą słabości amerykańskiej gospodarki, wskazując na zły lub bardzo zły rozwój wydarzeń. Scenariusz lepszy opierał się na wzroście amerykańskiej gospodarki w tempie 1,5%-2% w skali roku. Równie słaby scenariusz zakłada wcześniej przywołany w biuletynie raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w którym w przypadku gospodarki amerykańskiej prognoza dynamiki amerykańskiego PKB została na 2011 rok obniżona z poziomu 2,9% r/r do poziomu 2,3% r/r. W tym przypadku jako główną przyczynę wskazuje się przede wszystkim planowane zwiększenie obciążeń podatkowych, co może mieć negatywny wpływ na przyszły wzrost popytu, którego w Stanach Zjednoczonych, pomimo uruchomienia olbrzymich planów pomocowych, nie widać. Wydatki amerykańskich konsumentów pozostają cały czas na bardzo niskim poziomie. Co gorsze, amerykańskie gospodarstwa domowe zamiast coraz więcej wydawać i w ten sposób stymulować tamtejszą gospodarkę, zaczęły więcej oszczędzać (stopa oszczędności w relacji do dochodów wzrosła z poziomu 4,1% w 2008 roku do poziomu 5,8% w połowie 2010 roku). O ile oszczędności same w sobie nie są złe, gdyż stanowią w długim terminie dobrą bazę do budowania zamożności społeczeństwa, o tyle w tej konkretnie sytuacji są jak na razie kulą u nogi, która prędzej urwie nogę, niż zerwie łańcuch, który ją trzyma. Niski popyt konsumpcyjny, to oczywiście brak inwestycji, a tym samym brak poprawy w gospodarce. Braku inwestycji nie da się tak łatwo załatać wydatkami publicznymi, głownie ze względu na i tak już potężny poziom deficytu budżetowego i długu publicznego. Dodatkowo amerykański rynek pracy cały czas pogrążony jest w kryzysie. Nie widać jak na razie znaczącej poprawy, a  wyrównanie dotychczasowego załamania na amerykańskim rynku pracy, czyli powrót do stanu sprzed kryzysu,  zakładane jest na 2015-2016 rok i to przy założeniu, że dotychczasowe tempo tworzenia nowych miejsc pracy zostanie utrzymane (100 tys. Nowych miejsc pracy miesięcznie). Może to oznaczać, że polityka niskich stop procentowych zostanie utrzymana dłużej niż dotychczasowe szacunki, a pierwsze podwyżki pojawią się dopiero w 2012 roku. Tani pieniądz i realizowana polityka łatwego pieniądza jak na razie nie przekładają się na wzrost konsumpcji i wzrost inflacji. Mamy raczej do czynienia z odwrotną sytuacją, w której deflacja  zamiast inflacji staje się coraz bardziej realnym scenariuszem.

Rynek akcji w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej

Po sierpniowych spadkach cen akcji wrzesień przyniósł dynamiczne wzrosty. Krajowy rynek akcji nie odbiegał specjalnie od scenariusza realizowanego na całym świecie, w tym w naszym regionie, i odnotował wysokie, ponad 7%, stopy zwrotu. Sytuacja fundamentalna spółek na GPW w Warszawie nadal wygląda całkiem nieźle, chociaż niektóre ze wskaźników znajdują się już na wysokich poziomach. Wskaźnik C/Z dla indeksu WIG znajduje się w okolicach 17,00, a wskaźnik C/WK wynosi 1,10. Relatywnie tańsze są największe spółki - wskaźnik C/Z dla indeksu WIG20 wynosi 13,50, a wskaźnik C/WK - 1,70. W przypadku segmentu mniejszych spółek wartość wskaźnika C/Z to 19,00, a wskaźnika C/WK to 1,45 dla indeksu mWIG40 oraz odpowiednio 18,00 i 1,35 dla indeksu sWIG80. Zgodnie z tym co pisaliśmy w poprzednim biuletynie inwestycyjnym, nadal pozostajemy umiarkowanie pozytywnie nastawieni do rynku i spodziewamy się utrzymania pozytywnego trendu na rynku akcji w kolejnych tygodniach i miesiącach. Zakładamy, że patrząc przez pryzmat cyklu koniunkturalnego znajdujemy się na etapie ożywienia gospodarczego, a to powinno sprzyjać zachowaniu pozytywnego scenariusza wydarzeń na rynku akcji, który nadal pozostaje bardzo mocny - po spadkach cen akcji wzmacnia się popyt i jest wyraźny problem z zakupem dobrych fundamentalnie spółek. Nie zmienia to oczywiście faktu, że po bardzo mocnych wzrostach możemy mieć na rynku do czynienia z równie mocnymi korektami, które powinny być jednak  wykorzystywane rzez inwestorów do zwiększania swojej ekspozycji na rynku akcji. Zagrożeniem dla takiego scenariusza mogą być wspomniane już miesiąc temu narastające obawy analityków o trwałość ożywienia w światowej gospodarce, które mogą się nasilić z chwilą publikacji kolejnych danych makro (o negatywnym wydźwięku) z rynku amerykańskiego. Patrząc na stopę zwrotu z szerokiego rynku akcji, mierzonego indeksem WIG, warto mieć również na uwadze fakt, że osiągnęliśmy już całkiem przyzwoitą stopę zwrotu na poziomie 13% od początku roku, co może skusić niektórych inwestorów do realizacji osiągniętych zysków.

Rynki akcji na świecie

Indeks MSCI AC World, mierzący koniunkturę na światowych rynkach akcji, we wrześniu zyskał 9,4%, co w  porównaniu z poprzednim miesiącem stanowi diametralną zmianę sytuacji. Bardzo dobra koniunktura utrzymywała się we wrześniu zarówno na rynkach akcji krajów rozwiniętych, jak i rozwijających się, przy czym w  odnotowanych stopach zwrotu dominowały przede wszystkim kraje wschodzące. Główny indeks giełdy amerykańskiej S&P 500 zyskał we wrześniu 8,8%, a giełdy niemiecka i francuska odpowiednio 5,1% i 6,4%. Z kolei na rynkach rozwijających się najsłabsze (o ile wzrost indeksu MSCI Emerging Europe o 9,5% w USD można uznać za słaby) okazały się akcje Europy Wschodniej, a najmocniejszy okazał się rynek azjatycki (zysk indeksu MSCI Asia wyniósł 11% w USD). Bardzo mocne wzrosty we wrześniu spowodowały, że 3-miesięczne stopy zwrotu na indeksach krajów rozwijających się wyniosły od 15% do ponad 20% oraz znacząco poprawiły się wyniki mierzone od początku roku, gdzie jeszcze w poprzednim miesiącu część indeksów rynków rozwiniętych, jak i rozwijających się, znajdowała się na minusie, a obecnie odnotowuje dodatnie stopy zwrotu w przedziale 5%-9% YTD. Bardzo dobrym przykładem dynamicznej zmiany nastroju na światowych rynkach akcji jest indeks MSCI AC Word, który nie tak dawno notował 7-proc. spadek mierzony od początku roku, a dzisiaj znajduje się na blisko 2-proc. plusie. Na zakładany przez nas w poprzednim miesiącu scenariusz poprawy sytuacji w kolejnych tygodniach i miesiącach nie trzeba było długo czekać. Wystarczył jeden miesiąc na znaczącą zmianę postrzegania sytuacji rynkowej przez inwestorów giełdowych.

Rynek obligacji w Polsce

Wrzesień nie przyniósł niczego nowego dla krajowego rynku obligacji - zmiany rentowności instrumentów dłużnych nie były wysokie i dotyczyły przede wszystkim papierów o średnim i długim terminie wykupu. Największe spadki rentowności, a tym samym relatywnie największy wzrost ceny, zanotowały papiery o długim terminie do wykupu (18 punktów bazowych obligacje 20-letnie). W efekcie inwestycje w polskie długoterminowe obligacje skarbowe pozwoliły wypracować stopę zwrotu na poziomie zaledwie 0,5%-0,6%. Bardzo podobnie zachowywały się papiery o innych (krótszych) terminach do wykupu, gdzie możliwa do uzyskania stopa zwrotu wahała się od 0,3% do 0,7%. Na koniec września rentowności polskich obligacji skarbowych 2-letnich znajdowały się na poziomie podobnym do sierpniowego i wyniosły 4,71%, a obligacji 10-letnich - na poziomie 5,49%. Od początku roku inwestycje w polskie obligacje skarbowe, szczególnie te o długim terminie do wykupu, pozwoliły wypracować relatywnie wysokie stopy zwrotu. Stopa zwrotu z indeksów obligacji obliczanych przez Bank Handlowy, uwzględniających zarówno przychody z odsetek, jak i zmiany cen, wyniosła przykładowo 11,09% dla indeksu obligacji o terminie wykupu 10 lat i więcej oraz 9,96% dla indeksu obligacji o terminie wykupu od 7 do 10 lat. Z drugiej strony stopa zwrotu z indeksu obligacji o terminie wykupu od 1 do 3 lat była nadal ponad dwukrotnie niższa i wyniosła 4,36%. W średnim terminie nadal utrzymujemy negatywne nastawienie do rynku polskich obligacji skarbowych, szczególnie tych poza krótkim i długim końcem krzywej rentowności. Problemy budżetowe (możliwe przekroczenie progu 55% długu w stosunku do PKB) w połączeniu z możliwym wzrostem wskaźnika inflacji i w reakcji na to ewentualną podwyżką poziomu stop procentowych, to czynniki przemawiające za ostrożnym podejściem do inwestowania na tym etapie w polskie papiery skarbowe. Czynnikiem neutralizujących wpływ ww. czynników może być nadal duże zainteresowanie inwestorów zagranicznych, będące pokłosiem kampanii „zielonej wyspy na mapie Europy". W przypadku obligacji detalicznych Skarbu Państwa we wrześniu po raz kolejny najpopularniejsze okazały się obligacje dwuletnie, których wartość sprzedaży według Ministerstwa Finansów wyniosła ponad 97 mln PLN, przy całkowitej sprzedaży (4 rodzajów obligacji) na poziomie 135 mln PLN. Większa część obligacji została nabyta z wykorzystaniem mechanizmu rolowania, tzn. zakupu nowych obligacji za środki uzyskane z wykupu obligacji dotychczas posiadanych przez inwestorów. Pozostałe, poza dwulatkami, typy obligacji cieszyły się w minionym miesiącu mniejszym zainteresowaniem inwestorów. Obecne oprocentowanie obligacji detalicznych wynosi: - dwuletnich - 4,00%, - trzyletnich - 3,79%, - czteroletnich - 4,50%, - dziesięcioletnich - 5,25%.

Rynek obligacji na świecie

Ostatnie tygodnie okazały się całkiem sprzyjające dla rynku obligacji amerykańskich, szczególnie tych o długim terminie do wykupu, gdzie ruch cen był całkiem przyzwoity, a rentowność obligacji długoterminowych (10-20-letnich) spadła odpowiednio o 21 i 10 punktów bazowych w USA. Odwrotne zupełnie zjawisko obserwowaliśmy w Europie, gdzie papiery długoterminowe dotknął spadek cen, a rentowność papierów 10- i 20-letnich wzrosła odpowiednio o 36 i 41 punktów bazowych. Takie a nie inne zachowanie się cen papierów dłużnych w Europie to m.in. pokłosie problemów Irlandii (wzrost ryzyka i obniżenie ratingu). W efekcie na koniec sierpnia rentowność obligacji 10-letnich strefy euro znajdowała się na poziomie 2,51% (2,15% w poprzednim miesiącu), a obligacji 20-letnich - na poziomie 3,10% (2,69% w poprzednim miesiącu).

Rynek walutowy

Poziom kursu EUR/USD 1,3250, który miał stanowić silny opor techniczny został w połowie września przebity, a notowania pary walutowej EUR/USD po krótkim postoju w okolicach 1,3550 wspięły się na poziom 1,3800. Patrząc historycznie, notowania EUR/USD często konsolidowały się na poziomie 1,3800- 1,4000, co może oznaczać, że również tym razem będziemy mieli do czynienia z taką właśnie sytuacją. Jeżeli wspomniany poziom zostanie przebity, rynek bardzo szybko może wywindować notowania EUR/USD do okolic odnotowanych pod koniec 2009 roku (1,5000), a później do tych odnotowanych w połowie roku 2008 (1,6000). Sprzyjać temu mogą dwie rzeczy - pierwsza to oczywiście zmniejszony poziom awersji do ryzyka, mierzony podejściem inwestorów do postrzegania sytuacji na rynkach akcji i zachowaniem indeksów akcji (odnotowane we wrześniu znaczne wzrosty indeksów akcji zarówno krajów rozwiniętych, jak i krajów rozwijających się), druga - to brak poprawy sytuacji w gospodarce amerykańskiej, który przejawia się słabą dynamiką poprawy sytuacji na amerykańskim rynku pracy i wciąż niskim popytem konsumpcyjnym, pomimo uruchomienia i wykorzystania olbrzymich pakietów stymulujących. Dopóki jednak ww. poziom 1,3800-1,4000 nie zostanie przebity, cały czas możliwy jest scenariusz, który opisaliśmy miesiąc temu, czyli powrót EUR/ USD do przedziału 1,2660-1,3250. Inwestorzy z pewnością bacznie będą się przyglądać wstępnym odczytom dotyczącym dynamiki PKB w gospodarce amerykańskiej za III kwartał i nowym informacjom napływającym z gospodarki europejskiej (przypadek Grecji, Irlandii czy Portugalii). Pogorszenie dynamiki amerykańskiego PKB lub kolejne problemy poszczególnych krajów strefy euro z dotychczasowym zadłużeniem mogą ponownie popchnąć amerykańskiego dolara w okolice poprzedniej konsolidacji. Brak zagrożeń to duża szansa na realizację scenariusza opisanego na początku podrozdziału.

Rynek surowcowy

Przebicie poziomu 1,3250 na parze EUR/USD nie spowodowało zauważalnej zmiany ceny ropy naftowej. Jednak pokonanie poziomu 1,3500 przyniosło już zauważalne zmiany we wzroście ceny tego surowca. Poziom ceny 74-76 dolarów za baryłkę, z którym inwestorzy się zmagali przez większą część września, został pokonany w bardzo efektownym stylu, a cena ropy szybko się znalazła w okolicach 82 dolarów za baryłkę. Tym samym zanegowany został, jak na razie, zarysowany przez nas scenariusz, polegający na możliwym spadku ceny tego surowca w okolice 60-65 dolarów za baryłkę. Nie bez znaczenia dla takiego rozwoju sytuacji była poprawa postrzegania gospodarki chińskiej. O ile w poprzednim miesiącu miało to przełożenie na zauważalny wzrost cen miedzi, o tyle we wrześniu przełożyło się na skokowy wzrost ceny ropy naftowej i dalszy wzrost cen miedzi, której cena przesunęła się w gorę o kolejne kilkaset dolarów na tonie - w okolice 8200 USD/t. W przypadku przełamania ww. poziomu 1,3850-1,4000 na parze EUR/USD, do zarysowanego wcześniej scenariusza popytu chińskiego dołoży się scenariusz możliwej ucieczki inwestorów przed słabym dolarem, co może przełożyć się na dalszy skokowy wzrost cen surowców strategicznych, tj. ropy naftowej czy miedzi. Nadal bardzo dobrze zachowuje się cena złota. Wrzesień przyniósł kolejne wzrosty ceny tego surowca - o blisko 60 dolarów na uncji. Tym samym pokonany został psychologiczny opor na poziomie 1300 dolarów i odnotowany został kolejny historyczny rekord ceny tego surowca na poziomie 1308 dolarów za uncję. Początek października dodał kolejne 40 dolarów do odnotowanego we wrześniu maksymalnego poziomu, co oznacza, że w przeciągu miesiąca jedna uncja złota przyniosła jego posiadaczom kolejne 100 dolarów zysku. W kontekście mocnych wzrostów ceny złota zarówno w trakcie ostatniego 7-miesięcznego trendu spadkowego na parze EUR/USD, jak i ostatniej 4- miesięcznej korekty wzrostowej, trudno oprzeć się wrażeniu, że czynnikiem windującym cenę tego surowca nadal prawdopodobnie pozostaje popyt ze strony inwestorów poszukujących inwestycji będących alternatywą dla papierowego pieniądza, którego jakość w świetle powszechnego ostatnio dodruku w głównych gospodarkach światowych, stale się pogarsza. Pokonanie przez złoto poziomu 1300, a z początkiem października 1350 dolarów, może stanowić dobrą bazę do kolejnego wybicia ceny tego surowca w okolice nawet 1500 dolarów za uncję. Jednak do realizacji takiego scenariusza potrzebne będzie pokonanie na stałe poziomu 1,3850-1,4000 przez parę EUR/USD, co otworzy drogę do poziomów notowanych pod koniec 2009 roku. Słaby dolar, a raczej obrona przed spadkiem jego wartości, może spowodować skokowy wzrost zainteresowania złotem i tym samym wzrost jego ceny do nowych, historycznie rekordowych poziomów.

 

Opracowanie:

Piotr Szulec - Dyrektor Sprzedaży i Komunikacji Inwestycyjnej AXA Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych S.A.

------------------------------------

Niniejszy materiał został przygotowany przez AXA TFI S.A. w dobrej wierze i z należytą starannością, tym niemniej ma on charakter wyłącznie informacyjny i nie należy go traktować jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe. AXA TFI S.A. nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego i nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszej publikacji. Informacje na temat funduszu inwestycyjnego oferowanego przez AXA TFI S.A., w tym szczegółowe informacje na temat ryzyka inwestycyjnego, znajdują się w Prospekcie informacyjnym AXA FIO, dostępnym na stronie www.axa.pl oraz w siedzibie Towarzystwa. W związku z polityką inwestycyjną cena jednostki uczestnictwa poszczególnych subfunduszy może charakteryzować się dużą zmiennością. Uczestnik musi liczyć się z możliwością utraty co najmniej części zainwestowanych środków. Poszczególne subfundusze mogą inwestować powyżej 35% aktywów w papiery wartościowe emitowane, poręczone lub gwarantowane przez Skarb Państwa lub Narodowy Bank Polski.