Przejdź do treści strony

Jak nie działa krótka sprzedaż?

Krótka sprzedaż na giełdzie to w uproszczeniu odwrotność zakupu akcji. Dokonując jej, inwestor liczy, że kurs instrumentu będzie spadał. Takie rozwiązanie od dawna dostępne jest na największych światowych giełdach. Od 1 lipca udostępnione zostanie również osobom handlującym na warszawskiej giełdzie - tak myśli większość inwestorów.

W teorii

Inwestor nie mając na rachunku akcji, może złożyć zlecenie krótkiej sprzedaży. Wtedy pożycza akcje od domu maklerskiego lub za jego pośrednictwem od innego inwestora, następnie tak pożyczone akcje zostają wystawione na sprzedaż i jeżeli ktoś zdecyduje się na ich zakup, dochodzi do realizacji zlecenia krótkiej sprzedaży. Od tej pory inwestor, który pożyczył i sprzedał akcje, liczy na spadek ich ceny. Tylko dzięki temu będzie mógł je później odkupić po niższej cenie, oddać, a różnicę zainkasować jako zysk.

Akcji na giełdzie, tak samo jak pieniędzy w banku nie można pożyczyć za darmo. Inwestor pożycza akcje, od wartości których będzie odprowadzał ustalony u każdego brokera procent. Środki te będą wynagrodzeniem dla pożyczkodawcy oraz pośrednika. Od ewentualnego zysku z transakcji krótkiej sprzedaży trzeba będzie zapłacić standardowy podatek w wysokości 19 procent.

Na warszawskiej giełdzie nie dozwolona będzie tzw. naga krótka sprzedaż, czyli sprzedawanie akcji bez ich wcześniejszego fizycznego pożyczenia. Aby przeprowadzić transakcję inwestor będzie musiał posiadać i utrzymywać pokrywający jej wartość depozyt zabezpieczający - kapitał, w postaci gotówki, papierów wartościowych lub należnych zobowiązań finansowych, przekraczający wartość pożyczonych akcji.

Inwestor może stać się też drugą stroną transakcji, czyli złożyć w depozyt akcje, które dom maklerski będzie mógł następnie pożyczyć. Jest to rozwiązanie korzystne dla inwestorów długoterminowych oraz posiadających znaczne pakiety akcji dopuszczone do krótkiej sprzedaży. Podpisać umowę z domem maklerskim na pożyczenie swoich akcji będzie mógł prawie każdy zainteresowany. Z tego tytułu otrzyma wynikające z umowy wynagrodzenie, jeżeli jego akcje ktoś pożyczy.

W praktyce

Nowe regulacje ułatwiające przeprowadzenie transakcji krótkiej sprzedaży wchodzą w życie 1 lipca. Nie oznacza to, że od tego momentu nowy instrument będzie dostępny dla inwestorów detalicznych. Domy i biura maklerskie w większości nie prowadziły do tej pory krótkiej sprzedaży, nie posiadają więc do tego infrastruktury technicznej oraz rozwiązań formalnych. Nie nabywały także, ani nie zamierzają nabywać na własny rachunek akcji specjalnie po to, aby pożyczać je klientom.

Również klienci nie byli do tej pory świadomi tego, że takie rozwiązanie zostanie im zaproponowane. Zdaniem brokerów, którzy już mieli praktyczne doświadczenia z krótką sprzedażą, wśród klientów którzy taką świadomość posiadali, zainteresowanie oddawaniem akcji w depozyt było marginalne. Również TFI i OFE w większości nie są na razie zainteresowane symbolicznym dodatkowym zarobkiem. Oznacza to, że krótka sprzedaż na GPW tak naprawdę nadal będzie tylko rozwiązaniem formalnym, którego zastosowanie, ze względu na brak podaży pożyczanych akcji, będzie bardzo trudne.

Dlatego brokerzy w większości nie spieszą się z wprowadzaniem możliwości krótkiej sprzedaży do swojej oferty detalicznej. W DM BZ WBK krótka sprzedaż nie była i w najbliższym czasie nie będzie dostępna, DM Amerbrokers formalnie już wcześniej udostępniał transakcje tego rodzaju, jednak ze względu na brak chętnych do pożyczania akcji nie dochodziło do nich. CDM Pekao i DM PKO do tej pory nie oferowały zleceń tego rodzaju, jednak prace nad wdrożeniem nowych rozwiązań będą prowadzone po 1 lipca.

ING Securities, który jako jedyny udostępnił już na swoich stronach konkretne regulacje zw. z nowym narzędziem, zapowiada, że pełne wdrożenie nastąpi dopiero po wakacjach. Prace będą trwały również w DM BOŚ, który deklaruje, iż jak tylko krótka sprzedaż zostanie wdrożona, będzie można prowadzić ją za pośrednictwem platformy internetowej. Podobnie będzie w DM XTB, jak tylko broker zaimplementuje nowe regulacje przygotowane przez Giełdę i KDPW.

W praktyce dla inwestorów obracających większą gotówką krótka sprzedaż była i jest dostępna tylko w DI BRE, który posiada już gotowe rozwiązania formalne i prowadził wcześniej takie transakcje. Nie ma natomiast w planach udostępnienia krótkiej sprzedaży dla klientów należącego do niego eMaklera w ramach mBanku. Podobnie może być w innych mniejszych domach maklerskich, nastawionych głównie na początkującego klienta, które w ogóle zrezygnują z wdrażania tego instrumentu.

Nadal bez krótkiej sprzedaży

Wszystko to powoduje, że przekonanie o tym, iż od 1 lipca, zalogowanie się na rachunek maklerski i wybranie z listy jednego z 36 papierów dopuszczonych do krótkiej sprzedaży, umożliwi nam grę na krótko jest zasadniczo błędne. Mimo, że zaczną obowiązywać rozwiązania prawne, przeciętny inwestor wciąż nie będzie mógł dokonać krótkiej sprzedaży akcji. Nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić w najbliższym czasie.

Pojawiły się już artykuły opisujące strategie inwestycyjne wykorzystujące akcje sprzedawane na krótko, analizy wpływu krótkiej sprzedaży na rynkową koniunkturę i głosy ekspertów chwalące rozwój rynku. Tymczasem prawda jest prozaiczna: ze względu na płynność rynku i rozwiązania techniczno-prawne, jeszcze długo krótka sprzedaż będzie narzędziem dla drobnych graczy dostępnym tylko teoretycznie. Alternatywą wciąż pozostają kontrakty terminowe na najpłynniejsze akcje oraz konkurencyjne pozagiełdowe platformy transakcyjne.

Źródło: BANKIER.PL/Jarosław Ryba